Czy warto wprowadzić pisanie dziennika do swojej rutyny?

pisanie dziennika w notatniku

Pod koniec marca tego roku podjęłam się wyzwania, aby do swojej dziennej rutyny wprowadzić pisanie dziennika. Wydarzyło się to pod wpływem książki o rozwijaniu kreatywności u artystów, ale również dlatego, że zaczęłam zauważać korzyści płynące z pisania, nawet tego nieregularnego. I tak oto minęło 30 dni pisania dziennika, a nawet już więcej. Jak wyglądało u mnie pisanie dziennika? Czy uważam, że warto? Czytajcie dalej!

Czy pisałam codziennie?

Zaczynając wyzwanie, chciałam spróbować czy to coś dla mnie. Czy jestem w stanie pisać tak dużo i regularnie? Finalnie udało mi się pisać codziennie przez 30 dni, bez ani jednego dnia przerwy. Jednak nie w trakcie tego procesu nie miałam dużego ciśnienia, żeby je wykonać i koniecznie osiągnąć to co założyłam na początku. Skupiałam się bardziej na tu i teraz. Liczyłam się z tym, że jeśli mi się nie uda i odpuszczę jeden czy dwa dni, to nic się nie stanie i będę próbować dalej.

pisanie dziennika codziennie w aplikacji dayone
Screenshot z aplikacji DayOne. Wyzwanie zaczęłam pod koniec marca, ale też cały kwiecień udało mi się pisać bez przerwy.

Pisanie dziennika – jakich narzędzi użyć?

Pisząc korzystałam z aplikacji DayOne. Pisałam w 90% przypadków na laptopie, ale zdarzyło się czasami pisać na telefonie. Wiem, że wiele osób używa do dziennika aplikacji do notowania, takich jak Notion czy Obsidian. Ja wolałam mieć to wszystko w osobnym miejscu, bo to takie trochę terapeutyczne, osobiste przemyślenia, a nie taki obszar roboczy jak notatki.
Przez miesiąc miałam wersję premium DayOne, która oferuje możliwość posiadania kilku dzienników np. jednego do wspomnień w podróży, drugiego do codziennego journalingu. Nie skorzystałam z tych dodatkowych opcji, więc po zakończeniu miesiąca próbnego zostałam przy bezpłatnej wersji.

Dlaczego nie wybrałam zeszytu i pisania na papierze?

Nie zdecydowałam się na odręczne pisanie dziennika, bo mimo wszystko na komputerze pisze się szybciej i szybciej przelewa się myśli. Jeśli chciałabym napisać te trzy strony na papierze zajęłoby mi to pewnie 2 razy więcej czasu. Łatwiej jest mi też wrócić do tego, co napisałam na komputerze. Oczywiście pisanie na papierze ma swój urok. Pamiętam jak pisałam pamiętniki, a potem z sentymentem mogłam wrócić do zapisanych stron. Ale no właśnie, na to potrzeba by było dużo czasu. Oprócz tego dodatkową zaletą pisania na komputerze jest większa prywatność. Możemy sobie zablokować aplikacje na telefonie hasłem/odciskiem palca. Nie wykluczam jednak, że kiedyś przetestuje regularne pisanie w zeszycie zamiast komputera.

Ile stron lub słów pisałam?

Założenie było takie, żeby pisać około 750 słów dziennie (około 3 strony). Ale później rzeczywistość (znowu) wszystko zweryfikowała, bo jadąc w komunikacji miejskiej i pisząc na telefonie z braku czasu rano nie byłam wstanie aż tyle napisać. Postawiłam zatem jako cel utrzymać się przy pisaniu codziennie, ale nie miało mieć znaczenia ile słów napiszę. Tak więc pisałam różnie, w zależności od dostępnego czasu. Czasami było to ok 700 słów, ale najczęściej około 300-400. Za każdym razem starałam się dojść do takiego momentu, że wydawało mi się, że nie mam o czym pisać i mój mózg musiał coś wymyśleć. Prawdopodobnie właśnie to ćwiczenie miało na celu wspomagać kreatywność i wymyślanie rzeczy wtedy, gdy nie mamy pustkę w głowie.

Pisanie dziennika rano, czy wieczorem?

Pierwotne założenie było takie, żeby zawsze pisać rano. Rzeczywistość (rzecz jasna!) to zweryfikowała. Nie mogło być inaczej.
W większość dni, myślę, że tak w 90-95% z nich, pisałam rano, niedługo po przebudzeniu. Przy porannej herbatce albo po śniadaniu. Jeśli jechałam akurat do biura, to trochę później, jak już byłam w komunikacji. Bywały też takie dni, gdzie byłam rano mocno zajęta, często dotyczyło to jakichś weekendów, gdzie pisałam wczesnym popołudniem. I to też było okej, bo często pisałam zanim jeszcze zaczęłam z kimkolwiek gadać, więc te moje różne myśli nadal siedziały we mnie i jeszcze nie znalazły innego ujścia niż dziennik. Były jakieś pojedyncze dni, gdzie pisałam bardzo późno. Dzień był bardzo zajęty i dopiero o 17:00-18:00 miałam czas żeby usiąść do pisania. I to też było okej, chociaż odwlekanie tego zadania prowadziło do lekkiego dyskomfortu. Mianowicie jeśli coś zrobiłam już rano, to miałam to odhaczone i koniec, zrobione, nie muszę o tym myśleć (przynajmniej do następnego dnia). Jeśli jednak nie zrobiłam tego od razu z rana, to w ciągu dnia co jakiś czas sobie przypominałam o tym zadaniu w randomowych momentach i czułam, że to zadanie cały czas „wisi” nade mną.

pisanie dziennika w notatniku

Czy polecam pisanie dziennika?

Uważam, że każdy powinien spróbować pisać dziennik, nawet jeśli ma być to tylko kilka dni. Mam zamiar pozostać przy tym nawyku, nawet jeśli nie uda mi się robić tego codziennie, to myślę że warto.
Dlaczego? Przede wszystkim lepiej mi się potem myśli. Wydaje się, jakby wszystko to, co siedzi w głowie staje się bardziej uporządkowane, gdy przeleję to na papier. Dodatkowo zauważyłam, że czasami miałam rano jakieś mądre rozkminy o życiu i o tym co robię, które normalnie by mi umknęły. Dzięki temu, że je zapisałam w dzienniku, mogłam potem do nich wrócić. A jeśli już przy wracaniu jesteśmy, to jest to kolejna korzyść płynąca z pisania dziennika.
Dotarło to do mnie, gdy pierwszy raz usiadłam i przeczytałam wszystkie swoje wpisy z pierwszego miesiąca pisania dziennika. Kiedy patrzysz co dzieje się w Twoim życiu z dalszej perspektywy, możesz znacznie więcej zauważyć. Możesz zaobserwować pewne schematy, nawyki, które Ci towarzyszą albo docenić jeszcze bardziej rzeczy, które Ci się przytrafiły. Nie zawsze jesteśmy w stanie zauważyć te rzeczy na co dzień, bo żyjemy w biegu.

Jeśli tylko masz chęć i chwilę czasu codziennie – spróbuj! Moim zdaniem naprawdę warto!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *